1. Obawy.
Mam na imię Radlynn Riddle, tak Riddle. Śmiesznie to brzmi, prawda? Jednak wcale nie cieszę się z nazwiska jakie otrzymałam przy narodzinach, wręcz nim gardzę. Kojarzy mi się ono tylko z bólem, gniewem, i brakiem miłości. Większość czarodziejów nie ma pojęcia jak wcześniej nazywał się Ten Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać, jednak ja wiem. Na imię miał Tom Riddle, tak samo jak ja, i był moim ojcem. Był, dopóki nie zabił go Harry Potter (chwała mu za to). Ojca widziałam tylko 2 razy na oczy, gdy miałam 10 lat, powiedział mi, że nic ciekawego nie czeka mnie na świecie. Próbował przekonać mnie, iż po drugiej stronie będzie mi lepiej. W trzech słowach: CHCIAŁ MNIE ZABIĆ. Jednak mamie udało się go przekonać, aby zrobił coś innego, niestety zapłaciła za to własnym życiem. Między innymi za to go tak bardzo nienawidzę. Mama miała na imię Hope. Codziennie od 5 lat przychodzę na jej grób. Mnie za to spetrifikował, coś jakby czas się dla mnie zatrzymał. Trwałam w śpiączce przez wiele lat, a wcale się nie starzałam. Do tej pory nie mam pojęcia jak On tego dokonał. Jednak po przebudzeniu zostałam oddana do sierocińca w Londynie. Pewnego dnia, w moje 11 urodziny, przyszła do mnie pewna kobieta, o imieniu Minerwa McGonagall i powiedziała, że jestem czarodziejkom, ja już to wiedziałam od bardzo dawna. Dotąd nie powiedziałam jej kim jest mój ojciec.
* * *
Obecnie uczęszczam do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart, i jestem na 5 roku nauki. Nikomu nie zdradziłam moich tajemnic dotyczących pochodzenia i tego ile mam lat, prócz oczywistej odpowiedzi : 15 lat. W Hogwarcie poznałam wielu wspaniałych ludzi, moją najlepszą przyjaciółkę Raquel Mitchelle. Była bardzo ładną dziewczyną o kasztanowych włosach i dużych, złotych oczach. Cieszyła się powodzeniem u chłopaków. Ja zresztą też, jednak każdego upornie odtrącałam. Nie sądzę abym byłą jakoś szczególnie urodziwa, zdaniem męskiej płci czarne włosy o wyraziste,zielone oczy są piękne. Przez karnację koloru porcelany, wyglądałam jak rzeźba, czego bardzo nie lubiłam. Chociaż w sumie jest jeden chłopak, który szczególnie mi się podoba, i gdyby nie to że bardzo chcę zachować dystans, dawno już powiedziałabym mu o swoich uczuciach. Moim wybrankiem jest sam Scorpius Malfoy, wiem, że pewnie w tej chwili mnie znienawidzicie, ale cóż, serce nie sługa. Zauważyłam całkiem niedawno, że na niektórych lekcjach przygląda mi się z ciekawością, czego wręcz nie cierpię, ponieważ cała się robię wtedy czerwona i jeszcze nie wiadomo co on sobie w takich chwilach o mnie myśli! A tak na marginesie, trafiłam (ku własnemu zdziwieniu) do Gryffindoru! Jestem z tego bardzo dumna.
* * *
Szłam szkolnym korytarzem zmierzając ku pokojowi wspólnemu niosąc opasły tom książki do transmutacji. W pewnym momencie, przez przypadek zahaczyłam o rąbek szaty i wywróciłam się na kamienną posadzkę. Widząc mnie na ziemi z krwawiącą ręką, podbiegł do mnie ktoś, kogo się wogóle nie spodziewałam. Był to Scorpius Malfoy, ten sam arogancki, napuszony palant, do którego miałam słabość...
* * *
Szłam szkolnym korytarzem zmierzając ku pokojowi wspólnemu niosąc opasły tom książki do transmutacji. W pewnym momencie, przez przypadek zahaczyłam o rąbek szaty i wywróciłam się na kamienną posadzkę. Widząc mnie na ziemi z krwawiącą ręką, podbiegł do mnie ktoś, kogo się wogóle nie spodziewałam. Był to Scorpius Malfoy, ten sam arogancki, napuszony palant, do którego miałam słabość...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz